Chata z prawej

Chata z prawej

Liczba wizyt:

sobota, 27 października 2018

Bajka, nie bajka...?

Bardzo Ważny Minister przychodzi skoro świt do swojego gabinetu. Kawa... Dobra, mocna...
Po chwili telefon.
- Tak, Bardzo Ważny Minister, czym mogę służyć?
- Dzień dobry, tu Zwykła Obywatelka. Dzwonię z mojego miasta i pilnie potrzebuję pomocy.
- Szanowna Pani, od tego jestem. O co chodzi?
- Dzwonię z Nowego Zdroju, w moim mieście potrzebna jest szybka Pańska interwencja.
- Oczywiście, od tego jestem, przecież "minister" to "sługa". Jesteśmy po to, aby służyć naszym obywatelom. Tak więc raz jeszcze pytam, w czym mogę Drogiej Pani pomóc?
- Panie Ministrze, pada ulewny deszcz i zaczyna przeciekać mój dach, proszę coś z tym zrobić!
- To straszne, Szanowna Zwykła Obywatelko, to absolutnie niedopuszczalne. W naszym kraju takie rzeczy zdarzać się nie mogą. Jak dotrzeć do Pani miasta?
- Widzi Pan, tu jest jeszcze jeden problem. Nasze miasto jest beznadziejnie skomunikowane z resztą kraju. Kręte, górzyste drogi, proszę sobie wyobrazić, że łatwiej dojechać do stolicy innego kraju niż do mojej ukochanej stolicy!
- To absolutnie niedopuszczalne! To efekt poprzednich rządów. 12 lat zniszczyło nasz ukochany kraj - szczerze oburzył się Bardzo Ważny Minister. - Kiedy i gdzie mogę Panią zastać?
- To może jutro od rana? Dzisiaj mam rozmowę w lokalnym radio...
-  Droga Obywatelko, my jesteśmy po to, aby służyć! Jutro rano będziemy w Nowym Zdroju! Do zobaczenia.
- No, to rozumiem. - odparła Zwykła Obywatelka.

Bardzo Ważny Minister zaczął gorączkowo dzwonić do innych ministerstw, Ważnych Ministerstw, wydając dyspozycje.
- Panie Ministrze Drogowego Lotnictwa, na jutro ma być gotowa flota laserowa do niwelacji terenu. Proszę też zadysponować nasze najnowsze samoloty do asfaltowania dróg.
- Tak jest! - wyprężył się w poczuciu wyzwania Ważny Minister.
Następnie zadzwonił do Ważnego Ministra od Łatania Dachów.
- Dach cieknie, wszystko ma być gotowe, aby Pańska ekipa wylatywała jutro rano do Nowego Zdroju.
- A gdzie to jest...? - ziewnął zaspany Minister od Łatania Dachów.
- Panie Ministrze!!! - wrzasnął oburzony Bardzo Ważny Minister - W naszym kochanym kraju, w naszym kochanym kraju!
- Tak jest, przepraszam... - wyszeptał zawstydzony Minister od Łatania Dachów.

Następnego dnia rano z lotniska ministerialnego w powietrze wzbiła się potężna flota. Leciała w szyku roboczym, najpierw samoloty laserowe do niwelacji terenu, za nimi samoloty asfaltowe. Wyglądało to imponująco, dostojnie, lasery skutecznie prostowały i wyrównywały teren, za nimi samoloty asfaltowe równiutko wylewały warstwy asfaltu. Pięknie wyglądała nowa, sześciopasmowa  droga.
Doglądający wszystkiego Bardzo Ważny Minister lecący w samolocie dowodzenia z rozrzewnieniem patrzył na Nowe Dzieło. - Nazwiemy tę drogę "Zdrojowianką" - odezwał się do dowódcy misji. Ten z zachwytem skinął głową.

Cała flota wylądowała na terenach przy skromnym boisku klubu piłkarskiego "Zdrojencji".
Tam czekała  Zwykła Obywatelka.
- Panie Bardzo Ważny Ministrze, bardzo dziękuję. Zawsze mówiłam, że ten imposibilizm jest do przełamania.
- Szanowna Zwykła Obywatelko, przecież to cel naszego istnienia, pomagać obywatelom. - skromnie odpowiedział Bardzo Ważny Minister.
- Musimy wracać, inni zwykli obywatele czekają. Żegnam Panią, Szanowna Zwykła Obywatelko! - szarmancko ucałował w dłoń Zwykłą Obywatelkę.
- Dziękuję, bardzo dziękuję. Ale.... jeszcze mój dach... - nieśmiało dodała.
- Proszę wybaczyć, Szanowna Zwykła Obywatelko, zapomniałbym - rzekł zażenowany Bardzo Ważny Minister. - Pan Minister od Łatania Dachów już bierze się do roboty. - z uśmiechem spojrzał na Ministra.
- Tak jest, Panie Bardzo Ważny Ministrze! Szanowna Zwykła Obywatelko, który to dach?  - Ten drugi od lewej, na tym osiedlu. - z rumieńcem odpowiedziała Zwykła Obywatelka.
- To my prewencyjnie wymienimy pokrycia dachowe na całym osiedlu, po co zaraz znowu wracać.
Jak powiedział, tak zrobił. Całe osiedle po chwili lśniło nowymi dachami...
A już po chwili cała flota dostojnie leciała w kierunku stolicy.
- Wiedziałam, że nasi ministrowie zachowają się tak, jak powinni. - wyszeptała Zwykła Obywatelka...

Zadzwonił budzik, obudziłem się. Znacie ten moment tuż po przebudzeniu, gdy sen miesza się jeszcze z rzeczywistością. Pomyślałem o wszystkich problemach, które mam sam, moi znajomi, moja miejscowość. A może zadzwonić...? E, to tylko sen... Nie zadzwoniłem...
Ale w ciągu dnia słyszę, że na życzenie Zwykłej Obywatelki do Nowego Zdroju zjeżdżają Ważni Ministrowie. Wprawdzie droga była jednak sennym marzeniem, ale przyjeżdżają, obiecują, zabezpieczają środki.
Może jednak zadzwonić...?

Bajka, nie bajka? Sen, czy jawa...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz